W XXX rocznicę „NSZZ Solidarność”

Od Solidarności do Wolności!

Tak miało być! A jak jest, każdy widzi…Wolności to pewnie nam nie brakuje, choć nie wszędzie i nie zawsze. Czasami przechodzi ona w anarchię. Ale co z demokracją w wolnej Polsce?! Czy o takiej Polsce marzyli założyciele Solidarności?…

Solidarność narodziła się w sierpniu 1980 roku, w Stoczni Gdańskiej i Stoczni Szczecińskiej, a w następnych dniach pączkowała i rozrastała się najintensywniej w dużych ośrodkach robotniczych, w hutach, kopalniach zakładach motoryzacyjnych i maszynowych. Jednym z pierwszych takich zakładów był warszawski niepokorny „URSUS”, którego załoga, już w lipcu 1980 roku, zaprotestowała strajkiem na wydziale montażu, przeciwko złym warunkom życia w PRL-u. Po podpisaniu Porozumień ruszyła lawina komitetów założycielskich wolnych związków w całym kraju.

W Polsce 80 roku zwykli ludzie, podbudowani moralnie nauką Polskiego Papieża, niosąc dumnie i wysoko głowy, powiedzieli sowieckiemu zniewoleniu NIE! Małe ojczyzny, w których rodziła się polska wolność, wyrastały jak grzyby po deszczu. W ciągu kilku tygodni, na Mazowszu powstało tysiące komisji zakładowych Związku Solidarność, a liczebność ludzi przekonanych, że era realnego socjalizmu definitywnie się kończy, ciągle rosła, by wkrótce przekroczyć milion. To, czego dokonali uczestnicy ruchu społecznego „Solidarność”, nie osiągnął nikt i nigdzie przedtem na świecie.

Jak wiemy, po kilku latach walki o przetrwanie ducha solidarności i racji wspólnie wypracowanych, doszło do pełnego zwycięstwa, obalenia całego systemu sowieckiego i w konsekwencji powrotu wielu narodów i państw do cywilizowanej Europy. Tego dzieła nie dokonały duchy, tylko konkretni ludzie! A dzisiejsza Polska nie bardzo chce o nich pamiętać, a ich dzieła doceniać… Dzisiejsi politycy nawet nie potrafili doprowadzić do jednego wspólnego uroczystego spotkania z okazji tej ważnej rocznicy, a na wszystkie lokalne uroczystości najczęściej nie zaproszono wielu założycieli NSZZ Solidarność.

Niedobrze jest, jeśli synowie, wnukowie, przyjaciele i znajomi zapominają o dokonaniach swoich bliskich. O tych, którzy narażali swoje zdrowie, losy swojej rodziny, a czasami własne życie, po to, żeby nam żyło się lepiej. Doceńmy wreszcie ich odwagę i pokłońmy czoła przed najczęściej bezinteresownym i szlachetnym odruchem sprzeciwu obywatelskiego. – Jakiż to paradoks historii, że ludzie walczący o wolną Polskę, tak Ci z AK, jak i z Solidarności 80-81 roku, żyją w większości nie tylko w biedzie, ale i zapomnieniu, a ich kaci czy zwykli utrwalacze Polski Ludowej, cieszą się spokojem i najczęściej sowitym zabezpieczeniem własnej starości… Może jeszcze Polska doceni ich wysiłki, byle nie za 100 lat!

A wracając, do rocznicy. – Uwierzcie mi! Te 16 miesięcy pierwszej Solidarności, to był okres prawdziwej obywatelskiej demokracji, której tak nam dzisiaj brakuje, i poczucia godności osobistej, każdego uczestnika tamtych wydarzeń. Uczmy się od Nich mądrości politycznej i solidarności w działaniu dla dobra naszych małych ojczyzn i całej Polski.

Członek założyciel NSZZ Mazowsze (później Solidarność), Janusz Ściskalski.

2 Komentarzy

  1. one can argue that it can go both ways

Dodaj komentarz